- Baby can you… - wydętymi usteczkami spytała mnie dziś z rana polska Angelina Jolie.
- Yes, I can… - odpowiedziałem nieśmiałym, niesłyszalnym dla zwykłego śmiertelnika głosem.
- Baby can you hear me now… - kontynuowała.
- Yes, I can… - po raz drugi odpowiedziałem tym samym głosikiem.
- This is the best time to make love! – pseudoerotycznie wymamrotała Angelina. – SEX! FIRE! LOVE!
No i wtedy chciałem się obudzić, ale nie mogłem. Bo to nie był sen. Jawa to była! Najprawdziwsza jawa! A obudzony byłem już bardzo, i pomimo niebanalnej propozycji „seksu, ognia i miłości” zupełnie nie pobudzony. Jedynym pocieszeniem było to, że Angie wydymała do mnie usteczka z monitora, a czas na liczniku odtwarzacza wskazywał, że za 40 sek. to dzieło kinematografii samoczynnie się wyłączy. I będzie spokój i czas na przemyślenia…
Pewnie zastanawiacie się, o czym ja tutaj plotę. Plotę o nowym dziele Angie Angeliny Agnieszki Jolie Orzechowskiej, czyli trailerze do klipu piosenki pod jakże niebanalnym i zaskakującym tytułem „Baby can you”.
Trailer, jak to z trailerami bywa, jest reprezentacyjną częścią większej całości w tym przypadku zwanej wideoklipem. Na całość klipu jeszcze musimy trochę poczekać, bo jak donosi Angie, jeszcze nie jest on dopięty i ukończony. Jednakowoż, jest sposób aby całość klipu obejrzeć jeszcze przed jego premierą, jeśli tylko będzie spełnionych kilka warunków. Mianowicie - jeśli by przyjąć, że klip będzie tak przewrotny i urozmaicony jak trailer, możemy zastosować „pętlę” i odtworzyć upubliczniony trailer kilkakrotnie (np. 3 razy). Tekst piosenki jest już znany, więc druga i kolejne zwrotki raczej nie będą różnić się od pierwszej. Voila! Gotowe. Spróbujecie?
To co dzieje się w trailerze, jest doprawdy zaskakujące. Te ruchy, ta gracja, to spojrzenie. Ten angielski akcent! Choreografia! Aż brak mi słów, by móc wyrazić swój zachwyt! Kadry – kadry są niebywałe! Te szpilki, te płatki róż! Makijaż! Zbliżenia na makijaż! Oczy – oczy dzikie i wyzywające! I małpka! Małpeczka – ukochane zwierzątko polskiej Angeliny Jolie…
I tu zaczyna się historia, która największego twardziela chwyci za serce. Agnieszka Orzechowska złożyła hołd swojej tragicznie zmarłem małpce i jako pseudonim artystyczny przybrała jej imię – Angie. Piękne, prawda? Niewielu stać na taki gest…
A mnie po takim poranku pełnym wrażeń na o wiele więcej dziś już nie stać. Przyznaję się, I can’t…
Więc,
Pozdrawiam!
Do południa? Takie rzeczy? O cyckach? Przecież dzieci mogły to usłyszeć! Czyżby berlusconizacja polskiej telewizji nabierała tempa? Nie, skądże! To tylko Tomasz Kammel stroi sobie niewinne żarty ze spraw doczesnych, a konkretniej z silikonowych wkładek zamieszkałych w piersiach Agnieszki Szulim.
Nie, nie chodzi o to, że Tomasz Kammel wyjawił światu tajemnicę pięknego biustu koleżanki z programu. Agnieszka Szulim zrobiła to jakiś czas temu samodzielnie – brawa dla niej! Nie każdą polską znaną twarz stać na takie wyznania! Kammel natomiast uzupełnił wiedzę koleżanki, jak również widzów goszczących przed telewizorami, o aspekty techniczne owych silikonowych wkładek.
Wielkość, sprężystość, kształt, sposób wszczepiania nie były głównymi tematami jego krótkiego, aczkolwiek bardzo znaczącego wykładu. Kammelowi chodziło raczej o to, co się dzieje z owymi wkładkami po śmierci ich nosicielki. Z szarmanckim uśmiechem poinformował audytorium, że owe wkładki silikonowe nie ulegają kremacji, po czym zapytał swą koleżankę, czy ona w ogóle to sobie wyboraża. „Nie!” wyrwało się z "podrasowanej" piersi Agnieszki Szulim. Po jej reakcji, i późniejszym zachowaniu można było wywnioskować, że cała sytuacja wyprowadziła ją totalnie z równowagi. Kammel, którego podobno do tej pory darzyła sporą sympatią, podpadł jej na całej linii, i w odróżnieniu od silikonowych wkładek – został spalony. A wróbelki ćwierkają, że po programie było jeszcze gorzej…
Cała sytuacja rzuca nowe światło na zainteresowanie i stosunek do szczątków doczesnych person patrzących na nas z coraz to lepszych telewizorów. W życiu bym nie pomyślał, że Tomasz Kammel posiada tak rozległą wiedzę na tematy tak dziwne. W życiu bym też nie pomyślał, że Agnieszka Szulim nie posiada aż tak rozległej wiedzy na temat, który bezpośrednio jej dotyczy. I dziwi mnie, że zgrabna uwaga Kammela, poruszyła ją do żywego.
Tak sobie pomyślałem… Poeci zostawiają po sobie wiersze. Podróżnicy – przewodniki i wspomnienia z podróży, a czasami nawet nowe lądy. Agnieszka Szulim, jeśli to co Kammel powiedział jest prawdą, zostawi po sobie zupełnie coś innego, ale też śmiało może powiedzieć „nie wszystek umrę”.
Pozdrawiam!
Maryla Rodowicz jest (żywym) pomnikiem tworzącym historię, czyli zasługuje na grosik od Kazika. A grosikiem wszelkim nie można gardzić, bo jak to mówią starsi ludzie – kto nie potrafi uszanować grosza, ten nie potrafi uszanować i miliona. Tutaj jednak chodzi o zupełnie coś innego, a kwestia pieniądza była tylko i wyłącznie luźnym skojarzeniem z tym byciem pomnikiem.
Ciężko powiedzieć, czy Maryla Rodowicz szanuje grosik czy nie. Za to oczywistym od niedawna jest, bo sama się do tego przyznała, że bardzo, ale to bardzo szanuje męską pupę… Oczywiście, nie użyła słowa „szanuję”, a tylko że męskie pupy przyciągają jej uwagę.
Na informacji o przyciąganiu uwagi jednak się nie skończyło, bo artystka, której tylko koni żal, bezpardonowo wkroczyła w anatomiczne szczegóły i pełnym uwielbiania głosem rozpoczęła opowieść o fascynacji budową męskiego ciała, o wąskich męskich biodrach, o pośladkach, na których mięśnie inaczej niż u kobiet się odznaczają. No i o udach mowa była jeszcze - długich mięśniach ud męskich. Nie zabrakło też wzmianki o palcach najlepszych – długich i mocnych.
Co o tym wszystkim myśleć, w momencie, gdy myśleć można wiele? Może nasza swojska Maryla poszła tropem koleżanki po fachu, która uważa się za królową, choć nigdy nawet na tronie nie zasiadywała, a swoją miłość do pewnych części ciała męskiego, tyle że ulokowanych z zupełnie innej strony niż te uwielbiane przez Marylę, zaprezentowała bardzo dosadnie? Być może tylko uznała, że podobnie jak Rihanna, która ma słabość do męskiego przyrodzenia, również powinna wyjawić światu swoje preferencje? A może po prostu przypomniała sobie coś z lekcji anatomii, w których uczestniczyła będąc jeszcze studentką AWF-u i miała ochotę zabłysnąć, że wie, co w tej pupie i wokół niej się kryje i że nie jest to fascynacja tylko i wyłącznie erotyczna lecz również naukowa?
Może gdyby prócz znamiennego „on nie jest grosza wart”, Maryla powiedziałaby Małgośce o tej pupie i jej tajemnicach, może by jej historia wyglądałaby zupełnie inaczej?
Co pisać dalej, nie wiem…
Więc,
Pozdrawiam!
Przegląd prasy lokalnej – robię to regularnie, ale brakuje mi czasu, żeby pisać o kwiatkach w niej znalezionych. Jednak takiego newsa nie przepuszczę i z wielką chęcią podzielę się nim z Wami.
Jak donosi naszemiasto.pl - Człuchów, w gminie Debrzno doszło do średnio niebezpiecznego wypadku. Volkswagen zderzył się z ciężarowym mercedesem. Na szczęście żadnemu z kierowców nic się nie stało, ale…
… niesmak pozostanie na długo.
Sam przebieg wypadku był klasyczny – osobówka zjechała na przeciwległy pas ruchu, co spowodowało kolizję z jadącym z naprzeciwka mercedesem. Cała filozofia. Akcja ratunkowa też przeszła sprawnie, jednak nie obyło się bez niespodzianek.
Okazało się, że (zakleszczony) 54-letni kierowca volkswagena był obnażony od pasa w dół. Ktoś by pomyślał, że może za gorąco mu było, lub że spodnie uwierały go w kroku. Być może. Przecież każdy mężczyzna wie, że pozbycie się przyciasnych spodni potrafi uratować życie. Jednak te domysły natychmiast wyeliminował fakt obecności na siedzeniu pasażera otwartych na oścież ;) pism erotycznych. Pytanie brzmi: Gdzie kierowca miał ręce? Odpowiedź brzmi: Na pewno nie na kierownicy.
Wniosek z tego taki, że rację mieli księża, gdy mówili, że te zabawy mogą sprowadzić mężczyznę na złą drogę. Zaistniała sytuacja jest również dowodem na to, że podczas jazdy jedyną czynnością manualną (oczywiście oprócz kręcenia kółkiem) bezpieczną dla kierowcy i innych uczestników ruchu drogowego, jest zabawa sprzętem radiowym.
Na zakończenie dodam, że kierowca został ukarany mandatem za spowodowanie kolizji drogowej w wysokości 500 zł. Inne czyny uszły mu na sucho…
Pozdrawiam!
Regularnie, co parędziesiąt godzin pojawiają się nowe rewelacje związane z nużącą i odrażającą sprawą śmierci małej Madzi z Sosnowca. Nie mam zamiaru komentować tego żałosnego spektaklu, (chociaż nazywając całą sytuację „żałosnym spektaklem” już to zrobiłem), jednak jeden fakt zasługuje tutaj na komentarz.
Chodzi mianowicie o stwierdzenie osoby, która zdawałoby się z całym tym danse macabre wokół śmierci małej Madzi nie mogłaby mieć nic wspólnego… O kogo chodzi? O Martę Kaczyńską.
Córka tragicznie zmarłej pod Smoleńskiem pary prezydenckiej pozwoliła sobie na bardzo odważne stwierdzenie, że cały ten szum wokół Katarzyny W. i jej męża, służy wyłącznie temu by w mediach nie mówiło się o wynikach prac komisji dowodzonej przez Antoniego Macierewicza. Komisja ta podobno znalazła już mnóstwo niezbitych dowodów na to, że katastrofa pod Smoleńskiem nie była żadnym nieszczęśliwym wypadkiem, a wyłącznie zamachem. Podobnego zdania jest również Marta Kaczyńska, która od początku nie wykluczała sytuacji, że do katastrofy doszło przy udziale osób trzecich.
Wszystkie taneczne show muszą mieć kolejną i kolejną edycję – jest to zjawisko nieszkodliwe społecznie. Niestety, Smoleńsk Danse Macabre i Mała Madzia Danse Makabra też widocznie czeka podobny los i aż strach pomyśleć jakich rewelacji jeszcze możemy się spodziewać. Nigdy jednak nie podejrzewałem, że te dwie sprawy mogą się w taki sposób zazębić. Absurd w najczystszej postaci.
Idąc tropem Marty Kaczyńskiej, że sprawa Katarzyny W. & co. , jest tylko po to by odwrócić uwagę obywateli (i świata!) od śledztwa prowadzonego przez Antoniego Macierewicza & co. , należałoby właśnie pod tym kątem przeanalizować inne wydarzenia ostatnich miesięcy. Oto mała próbka (chronologia nie jest tutaj najważniejsza, więc przepędzę ją na cztery wiatry):
- Polski kite surfem Jan Lisewski zaginął na Morzu Czerwonym – zrobił to tylko i wyłącznie po to, by odwrócić uwagę od sprawy Smoleńskiej. Media skutecznie to podchwyciły i przez 3 dni nic się nie liczyło, jak tylko kite surfer.
- Białoruscy opozycjoniści działają tylko po to, aby polskie media miały o czym mówić – oczywiście zamiast najnowszych doniesień o odkryciach komisji dowodzonej przez Macierewicza. Nie z innych powodów od kilku miesięcy uwięziona jest Julia Tymoszenko.
- Grecja znalazła się na skraju bankructwa tylko i wyłącznie dlatego, żeby polskie serwisy informacyjne mogły odetchnąć od oskarżeń, domniemań, zacietrzewionych twarzy itp. Grecja zrobiła to z pełną premedytacją. „Cóż żeś Warszawie uczynił Sokratesie!” zapewne się wyrwało z niejednej piersi.
- Danuta Wałęsa specjalnie napisała książkę, która w dość kiepskim świetle stawia jej męża – Lecha Wałęsę – pierwszego prezydenta wolnej Polski. Waśń między nimi skutecznie odwróciła uwagę opinii publicznej od sprawy Smoleńska.
- Palikot chciał w Sejmie zajarać trawę, ale zajarał tylko kadzidełko. Szum był? Był. A po co? A po to żeby rezultaty komisji pracy Antoniego Macierewicza zeszły na drugi plan.
- Ryszard Kalisz zaczął zrzucać kilogramy. Jest to wydarzenie niebywałe i na początku pewnie niejednemu było trudno w to uwierzyć. I co sobie taki jeden z drugim pomyślał? Ryszard Kalisz robi to tylko po to, by skupić uwagę obywateli na sobie, a odwrócić ją od sprawy katastrofy.
Przykłady można by mnożyć.
Fakt, żartowanie z katastrofy jest bardzo nie na miejscu, szczególnie w dniu, w którym miały miejsce te tragiczne wydarzenia. Jednak krew mnie zalewa, gdy słyszę takie górnolotne wnioski. Wszyscy są przeciwko nam – a my jesteśmy przecież solą tej ziemi - zdaje się mówić Marta Kaczyńska. Trudno więc nie pozwolić sobie na odrobinę szyderstwa, w momencie gdy sama córka tragicznie zmarłych w tej katastrofie to robi.
Na zakończenie chciałbym tylko jeszcze dodać, że ofiary katastrofy smoleńskiej zasługują na pamięć i szacunek. Jednak to co się dzieje wokół tej sprawy woła o pomstę do nieba. Na świecie leci sobie 2012 rok – a w Polsce ciągle mamy 10 kwietnia 2010.
Cóż, pozdrawiam!
piątek, 18 maja 2012
Licznik odwiedzin: 4 009 971 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Nówka sztuka. W sensie bloog. O autorze powiedzieć tego nie można. Znany tu i ówdzie, ale nierozpoznawalny - na szczęście. Witam i zapraszam do [każdy sam określi, co chce tutaj robić].
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: